Wykres skali finansowej pokazuje dwa światy. W pierwszym są Chiny, gdzie Sinosure ubezpiecza rocznie obrót przekraczający bilion dolarów (28,5% chińskiego eksportu towarów), oraz Kanada, której EDC „dotyka” równowartości 16% eksportu. W drugim świecie — całej reszcie — agencje ubezpieczają 0,4–7% eksportu. Polska z wynikiem ok. 3,2% (ubezpieczony eksport KUKE) plasuje się w środku tej drugiej grupy, obok Francji i powyżej Niemiec — co brzmi dobrze, dopóki nie spojrzy się na strukturę: polski wynik to niemal wyłącznie krótkoterminowe ubezpieczenia obrotowe. W segmencie, który realnie wygrywa duże kontrakty — średnio- i długoterminowe finansowanie gwarantowane przez państwo — nowe gwarancje SP KUKE wyniosły 3,1 mld zł (2024), wobec 17,2 mld EUR Hermesa, ~19 mld EUR Bpifrance i 14,5 mld GBP UKEF. BGK z ok. 1,7–1,9 mld zł kredytów eksportowych rocznie jest o rząd wielkości mniejszy niż czeski ČEB względem wielkości gospodarki.
Różnica w liczbie obsługiwanych firm jest tak duża, że dashboard musi używać skali logarytmicznej. Sinosure obsługuje 227 tys. firm rocznie, amerykański Commercial Service 33 tys., EDC 24 tys., brazylijski ApexBrasil 20,6 tys., JETRO 17,6 tys., Team France Export 12,3 tys. Polska: około 6,2 tys. aktywnych polis KUKE, 628 kontraktów eksportowych przy wsparciu PAIH (2023) i kilkaset firm rocznie w grantach PARP. Przy 112 tys. polskich eksporterów towarów oznacza to, że system wsparcia dotyka kilku procent populacji eksporterów — a 72% polskiego eksportu generuje wąska grupa 6,5 tys. wyspecjalizowanych firm. Wniosek z porównania jest niewygodny: kraje o podobnym PKB per capita (Czechy) lub niższym (Brazylia) zbudowały systemy o większym lub nieporównanie większym zasięgu. ApexBrasil dociera rocznie do trzykrotnie większej liczby firm niż cały polski system łącznie.
Tu dashboard pokazuje najciekawszy wynik. Polska oferuje najwyższy maksymalny grant gotówkowy dla MŚP w całej stawce — 900 tys. zł przy 85% dofinansowania (Internacjonalizacja MŚP, Polska Wschodnia), więcej niż holenderskie DHI (200 tys. EUR), japoński Monozukuri (~185 tys. EUR) i sześciokrotnie więcej niż kanadyjski CanExport. Problem nie leży w kwotach, lecz w trybie: polskie granty są konkursowe, okresowe, ograniczone terytorialnie lub sektorowo, z popytem dwukrotnie przekraczającym alokację i biurokracją wskazywaną przez PIE jako główną barierę. Kraje z najlepszą oceną dostępu — Niemcy, Holandia, Czechy — rozdają mniejsze pieniądze, ale w trybie ciągłym lub zapisowym: rejestracja na listę zamiast konkursu wniosków. Model „kto pierwszy” zamiast „kto lepiej napisze wniosek” radykalnie obniża koszt transakcyjny po stronie firmy i sprawia, że wsparcie realnie trafia do tysięcy podmiotów. Osobna luka: Wielka Brytania i Brazylia nie mają żadnego krajowego grantu gotówkowego — ale obie nadrabiają to gęstym, bezpłatnym wsparciem usługowym, czego o Polsce powiedzieć nie można.
W średniej ocenie trudności dostępu (1–5) Polska wypada na 2,6 — gorzej niż wszystkie kraje zachodnie, a łatwiej jest tylko niż w Japonii (2,67) i Chinach (2,71), przy czym chiński wynik zaniżają bariery dla firm prywatnych w dużym finansowaniu, a japoński — konkursowe granty przy jednocześnie znakomitym, bezpłatnym JETRO. Najłatwiejsze systemy łączą trzy cechy, z których Polska ma w pełni tylko jedną: produkt cyfrowy z decyzją w dni (KUKE ma — „Polisa bez Granic” online i kanał bankowy), nabór ciągły zamiast konkursów (Polska nie ma — granty PARP to konkursy) i gęstą bezpłatną sieć doradczą za granicą (Polska ma na papierze — ale ZBH PAIH są cienkie kadrowo, często jednoosobowe, z białymi plamami na kluczowych rynkach jak Indie i z krytyką NIK za brak mierników efektywności). Dla kontrastu: czeski CzechTrade utrzymuje 54 pełnoprawne biura zagraniczne przy gospodarce ponad dwukrotnie mniejszej, a niemiecka sieć izb AHK to 150+ lokalizacji z ~85 mln EUR rocznego finansowania publicznego.
Radar profilu systemu pokazuje dwa wymiary, w których Polska bije średnią: hojność grantów (opisana wyżej) i innowacyjność instrumentów. KUKE jest uznawana międzynarodowo (nagroda GTR dla agencji wsparcia eksportu roku) i oferuje produkty, których nie ma większość konkurentów: gwarancje dla inwestycji krajowych generujących eksport (unikat w UE) i zielone gwarancje z programem 10 mld zł. PFR TFI z Funduszem Ekspansji Zagranicznej oferuje coś, czego nie ma prawie nikt w badanej stawce: koinwestycję kapitałową 3–20 mln EUR w zagraniczną spółkę polskiej firmy bez przejmowania kontroli — odpowiedniki istnieją tylko w Holandii (DTIF/Invest International) i częściowo w Japonii (JBIC/JFC). Problem w tym, że oba wyróżniki są niszowe: FEZ zrealizował kilkadziesiąt transakcji od 2016 r. Polska ma więc „perły instrumentowe” bez masowej maszyny dystrybucji.
Z porównania 65 programów wynikają trzy konkretne luki polskiego systemu. Po pierwsze, brak masowego, niskoprogowego instrumentu pierwszego kroku w trybie ciągłym — odpowiednika kanadyjskiego CanExport (10–50 tys. CAD, 1,5 tys. firm rocznie), holenderskich voucherów SIB czy amerykańskiego STEP; polski „CanExport” (np. 50–200 tys. zł refundacji 50% na nowy rynek, nabór ciągły, prosty scoring) wypełniłby przestrzeń między niczym a 900-tysięcznym grantem konkursowym. Po drugie, brak instrumentu typu francuskiego VIE — delegowania młodych profesjonalistów do zagranicznych placówek firm z ulgami w kosztach pracy; Francja utrzymuje w ten sposób 11,5 tys. osób „boots on the ground” w 121 krajach. Po trzecie, brak systematycznego programu pawilonów narodowych z zapisami bez konkursu — model niemieckiego AMP (250+ targów rocznie, zapis u organizatora, subsydium do 7,5 tys. EUR) obsługuje ~5 tys. wystawców rocznie przy budżecie zaledwie 44 mln EUR.
Polska plasuje się w środku stawki jakościowo i w ogonie zasięgowo. System jest zbudowany „od instytucji” — każda z nich (KUKE, BGK, PAIH, PARP, PFR) ma sensowne produkty — ale nie „od firmy”, która musi samodzielnie nawigować między pięcioma instytucjami, konkursami i kryteriami. Kierunek zmian jest dobry (Team Poland, wspólna oferta od 2024 r. — dokładnie to, czego brakowało wg NIK), ale benchmark czeski pokazuje, że przy mniejszych zasobach można mieć większą sieć zagraniczną i prostszy dostęp, a benchmark kanadyjski — że jeden dobrze zaprojektowany grant w trybie ciągłym potrafi obsłużyć więcej firm niż wszystkie polskie programy grantowe razem. Najkrótsza recepta z danych: nie podnosić kwot, tylko obniżyć próg wejścia — zamienić konkursy na nabór ciągły, dofinansować kadrowo ZBH i dodać brakujący instrument pierwszego kroku.